To nie jest typowy turystyczny post (nie chcę pisać o tym, o czym piszą inni). To bardziej refleksja, bo w mojej głowie jest milion myśli, a ja nie lubię być typowa. Oczywiście opis skrócony, pozwólcie że pewne rzeczy zachowam dla siebie.

Ok – uogólniając- bogata kultura, pełna tradycji i symboli, otwarci ludzie, muzyka, wino, dzień który się wcześnie zaczyna i późno kończy, kuchnia która symbolizuje mieszankę wpływów, krajobraz pełen kontrastów, rześkie powietrze i ten specyficzny powiew nostalgii zabarwiony śmiechem – to wszystko składa się na niezwykle barwną mozaikę.

Cluj-Napoca

Piękny kraj, warty odkrycia, ale muszę przyznać, że dla mnie ważniejsi są ludzie, których powinno się lepiej poznać.

Ok, no przecież zawsze jest fajnie zobaczyć zamki, ciekawe miejsca, zjeść sarmale i napić się pysznego wina. Ale jeszcze fajniej jest poznać codzienne życie mieszkańców i wtopić się w ich klimat. Ja miałam taką okazję i to czego doświadczyłam było czymś niezwykłym. Dużo by opowiadać o Rumunii i jej mieszkańcach. Boże, chłonęłam atmosferę jak gąbka. Bo Rumunia to przecież nie tylko zamek Drakuli, to mega otwarci ludzie, którzy w pewnych kwestiach na pewno się od nas różnią, ale jeśli chodzi o gościnność są podobni do Polaków. To relacje międzyludzkie, które są budulcem całej atmosfery. Mogłabym pisać o kuchni, bo polubiłam ciorbę de burta, ale napiszę o tym, że doba trwa długo, bo tu się żyje pełnią życia.

Cluj

Jeśli zapytamy kogokolwiek co wie na temat Rumunii, to przecież wiedza z jaką się spotkamy na pewno będzie obszerna. No tak, tylko czy to co wiemy na temat tego kraju jest prawdziwe? Czego nie wiemy, a powinniśmy? Stereotypy i uprzedzenia rządzą światem. Temat na inny, długi post. Warto, na prawdę warto poznać, zainteresować się. Okazuje się bowiem, że nasza wiedza na temat Rumunii jest bardzo skromna. To co wiemy na temat tego kraju to tylko jakiś pewien zarys, nierzadko stereotypowy. I tu (choć przychodzi nam to z trudem) powinniśmy wykazać nieco pokory. Tego między innymi nauczył mnie ten wyjazd. Nikt z nas nie ma monopolu na prawdę, bo czasem może się okazać, że błądzimy w ciemnościach, a nasza “prawda” jest zupełnie błędna.

Rumunia nauczyła mnie poza pokorą, kilku innych rzeczy, mianowicie: czerpania radości z życia i drugiego człowieka i tego, że fajnie jest być dumnym ( w zdrowym tego słowa znaczeniu) ze swojej tradycji. Jestem ciekawa czego Was nauczyła. Piszcie w komentarzach.

Wiara, energia, miłość – trzy kolory. Z tą refleksją Was zostawiam.

Cluj at night

ENGLISH:

This is not a typical tourist post ( I do not want to write about the same thing as the others). This is kind of reflexion because in my head I have milion thoughts and I do not like to be typical. Of course this description is cut, let me leave some stuffs for myself.

Ok – generalizing – rich culture, full of traditions and symbols, open people, music, wine, a day which starts early and finishes late, cuisine which symbolizes a mix of influences, landscape full of contrasts, fresh air an that specific nostalgia coloured by laugh – all of this makes an extremely colorful mosaic.

A beautiful country, worth to be discovered; but I must admit that for me more important is to get to know these people better.

Ok, after all it is cool to see castles, interesting places, eat sarmale and drink delicious wine. But it is even more cool to get to know daily life of inhabitants and to blend in to their climate. I had such an opportunity and what I experienced was something extraordinary. A lot to talk about Romania and its inhabitants. God, I absorbed the atmosphere like a sponge. Because Romania is not only about Dracula’s castle, it is about mega open people, who in certain matters certainly differ from us, but when it comes to hospitality they are similar to Polish. These are interpersonal relations that are the building blocks of the entire atmosphere. I could write about cuisine, because I really like ciorba de burta, but I will write that a day lasts long because here people live full life.

If we ask anyone “what do you know about Romania?”, then we will realize that this knowledge is extensive. However, is that knowledge the right one? What do we not know, but we should? Stereotypes and prejudices rule this world. This topic is too long for this post. It is worth it, it is really worth getting to know, get interested. It turns out that our knowledge about Romania is very poor. All we know about Romania is only some outline, very often stereotypical. And here (although it is difficult for us) we should show some humility. This trip taught me that (among other things). None of us has a monopoly on the truth, because sometimes it may turn out that we are lost in darkness and our “truth” is completely wrong. Also, Romania has taught me a few other things, including: enjoying life and the other person and that it is great to be proud (in the healthy sense of course) of your tradition. Write in the comments your opinon. I am very curious.

Faith, energy, love – three colors. I leave you with this in your head.