Kiedy tworzyłam listę oób, które powinny znaleźć się na moim blogu, wiedziałam, że o nim napiszę. Jedno spotkanie kilka lat temu wystarczyło, żeby zagościł w mej pamięci na dłużej. Postać nietuzinkowa o pięknej duszy. Ja już milknę, jeszcze tylko link na Fanpage: https://www.facebook.com/Enormi-Stationis-1030013800421619/ , krótkie bio i zapraszam do wczytania się w wypowiedź niezwykle interesującego człowieka:

Enormi Stationis (Bartosz Radomski), filolog klasyczny, poeta, tłumacz, autor dwóch tomów poetyckich, mieszka i pracuje w Warszawie.

Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie i dołączenie mnie do grona ludzi pozytywnie zakręconych.

Dlaczego Rumunia? Co urzekło Cię w tym kraju?

Rumunia to kraj, który fascynował mnie od dziecka, w pewnym sensie tajemniczy, mistyczny, nieznany: Transylwania, zamki, hrabia Drakula oraz nietoperze. Dotarłem tam po raz pierwszy w 2007 roku, dokładnie do Baia Mare, miasta w historycznym regionie Marmarosz, gdzie uczestniczyłem w kursie języka rumuńskiego dla obcokrajowców, organizowanym przez Rumuński Instytut Kultury. Tam spotkałem się z prawdziwą Rumunią. Cudowni i przyjacielscy ludzie, muzyka ludowa, piękne wsie, horincă (regionalna śliwowica), pastwiska pełne owiec i jasnozielone góry – zachwycające oczy wielu turystów, nie tylko z Polski – Marmarosz, po rumuńsku Maramureș. Kilka skansenów, słynna wieś Ieud, drewniane cerkwie z XV-go wieku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, dobrzy ludzie w okolicy pijący od soboty do poniedziałku, zgodnie z tekstem jednej z tradycyjnych piosenek regionu – jednym słowem Ardeal ze stolicą w Klużu. Pierwsza przygoda zakończyła się w Bukareszcie, najdroższym kursem taksówką w życiu, na lotnisko Otopeni. Wtedy jeszcze nie mówiłem dobrze w tym języku. Umocniony w doświadczenia doleciałem do Warszawy. Była to moja pierwsza w życiu wyprawa na Wschód (i nie ostatnia).

Zawiązane przyjaźnie nie pozwoliły mi na długą przerwę od Rumunii. Pierwszy i niejedyny rumuński Revelion, czyli Nowy Rok świętowałem w Izvoare, znanej wsi, gdzie moi przyjaciele mają letniskowy domek. Tam właśnie rozpoczęła się moja przygoda z poznawaniem prawdziwej Rumunii, tej nieznanej dla typowego turysty. Izvoare oddalone o 120 kilometrów od Bukaresztu jest dużą gminą, która sąsiaduje z pierwszą historyczną stolicą Rumunii – miastem Tîrgovişte. Tutaj właśnie znajduje się twierdza hospodara Vlada Țepeș (Palownika), który stał się archetypem i toposem dla irlandzkiego wampira Drakuli, stworzonego przez Brama Stokera. W tym czasie odkryłem piosenki Marii Tănase, polubiłem mamałygę i rumuńskie wino. Potem był Braszów i Transylwania, Delta Dunaju, Bukowina z polskimi akcentami, w końcu Morze Czarne. Szczególnie bliska jest mi Constanța, starożytne Tomis, dokąd został wygnany Publius Ovidius Naso. Tristia i Listy z Pontu przy pomniku poety, znajdującym się w centrum miasta, nabierają dla filologa klasycznego innego wymiaru. Rzymskie mozaiki i minaret w tle naprawdę czynią Owidiusza poetą wszech czasów i wszech kultur. Długo i dużo mógłbym jeszcze pisać o Rumunii, o kraju, ludziach, i kulturze. Właśnie zatęskniłem za szklaneczką afinată – słodkiej nalewki z jagód. Jak widać, to nie jest temat na jeden blog.

Dlaczego taki ‘nietypowy’ kierunek?

Powiedzmy, że zawodowo zajmuję się literaturą. Piszę dysertację doktorską na Uniwersytecie Warszawskim na temat związków literackich między Polską i Rumunią (wówczas Mołdawią) w XVII-tym wieku (tak ogólnie powiedziawszy). Tak, chcę coś zrobić dla Polski i Rumunii. Upowszechnić wpływy kulturowe w aspekcie historycznym i literackim naszych państw. Na pewno temat jest warty omówienia i dyskusji, zwłaszcza że badania naukowe może nie są zupełnie białą, ale na pewno szarą albo pożółkłą kartą w historii polskiej i europejskiej nauki. Przewiew, mówiąc ogólnie, jest potrzebny. A kto ma to zrobić, jak nie ja!? Lubię wietrzyć zamknięte i przyduszone przestrzenie, co widać dokładnie w mojej twórczości literackiej.

Czym dla Ciebie jest poezja?

Twórczość – górnolotnie brzmi to słowo, szczególnie dla kogoś, kto wydał dopiero dwie książki poetyckie i jest w stanie rodzenia trzeciej pozycji… Ale… Tworzyć i rodzić trzeba! Zwłaszcza gdy autor ma coś do powiedzenia światu! Tym dla mnie jest literatura, poezja szczególnie. Nie dla wszystkich niestety! Może dlatego Platon uznał, że w idealnym państwie nie ma miejsca dla poetów, którzy nie opiewają bogów albo polis – (sic!). Na szczęście żył na tym świecie jeszcze Arystoteles, który zostawił nam prawidła poetyki, aktualne do dziś, które stanowią podstawę wszystkich szkół i teorii literaturoznawczych. Nawet wrogie Arystotelesowskiej koncepcji nurty albo korzystają nieświadomie z jej zasad, albo je zaprzeczają, albo wypaczają. Mam na myśli takie kategorie, jak mimesis, probabilizm albo katharsis. To nie ja! Poezję traktuję jako klucz do poznania rzeczywistości. To ona pozwala za pomocą metafory (niestety rozumianej dzisiaj na wielu poziomach semantycznych) przenieść odbiorcę – dokładnie przenieść, tam gdzie trzeba i należy, czyli do prawdy! Najwyższej idei funkcjonującej w europejskim systemie myśli, stąd biorą się moje Centaurydy i Agharta. Prawda niestety niektórym jest nie w smak!

Aniu! Tymczasem dziękuję. Kończę to moje wewnętrzne iterinarium. Mam nadzieję, że będę jeszcze miał okazję zagościć na Twoim blogu.

Niestandardowy Enormi Stationis.